Sztambuch Kazimierza Lorenca kryje niezwykłe pamiątki sprzed lat

Sztambuch Kazimierza Lorenca kryje niezwykłe pamiątki sprzed lat

Między kartami dawnych albumów można odnaleźć nie tylko ślady przyjaźni, lecz także zasuszone rośliny, hafty czy fotografie. Takie przedmioty trafiały do sztambuchów: osobistych zbiorów wpisów pozostawianych przez znajomych właściciela. Bywały pamiątką ważnego wydarzenia albo świadectwem łączącej ludzi bliskości i zaufania.

Historia tego zwyczaju sięga XVI-wiecznych Niemiec, skąd rozprzestrzenił się na kolejne kraje europejskie. W Polsce stał się popularny od połowy XVIII wieku. Funkcjonował pod różnymi nazwami: obok sztambucha używano określeń imionnik, trwalnik, księga gości czy pamiętnik.

Najpierw takie zbiory prowadzili studenci. Z czasem dołączyli do nich uczeni oraz przedstawiciele elit, którzy chętnie zabiegali o ślady obecności osób znanych i poważanych. Szczególnie właścicielom z wyższych sfer zależało na tym, by wśród autorów wpisów znalazły się cenione osobistości.

Co umieszczano na kartach dawnych albumów?

Wpis do sztambucha wymagał staranności. Zarówno gospodarz albumu, jak i zaproszony autor traktowali tę formę kontaktu poważnie, dbając o oryginalność oraz odpowiedni poziom treści. Tradycja utrzymała się aż do schyłku XIX stulecia.

Na kartach pojawiały się utwory poetyckie, urywki literatury, przysłowia, sentencje i inne zapamiętane słowa. Ceniono również życzenia oraz teksty układane na poczekaniu. Istotnym elementem wpisu była dedykacja, która wskazywała jego adresata i nadawała mu osobisty charakter.

Rozkład stron często podporządkowywano czytelnemu porządkowi: tekst trafiał na prawą, a ilustracja na lewą. Nie zawsze jednak się go trzymano. W poszukiwaniu ciekawszego efektu łączono słowa z ozdobami, nierzadko wykonanymi własnoręcznie.

Z biegiem czasu albumy zyskiwały coraz bardziej materialny wymiar. Oprócz kwiatów, haftów i zdjęć przechowywano w nich pukle włosów oraz wycinki prasowe. Przykłady takich zapisów można poznać dzięki sztambuchowi Kazimierza Juliusza Lorenca, dostępnemu na miejscu w zbiorach Czytelni Głównej.

Źródło: facebook.com/biblioteka.sanok