Rajd terenowy z TVN-em w tle PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 
Felietony
Autor Piotr Wojnarowski   
Środa, 23. Wrzesień 2009 12:59

Felieton bynajmniej nie satyryczny Piotra Wojnarowskiego

Sobota i niedziela, dla miłośników sportów motorowych z Podkarpacia były wielkim świętem, w Wujskim na „serpentynach” odbywał się 35 Międzynarodowy Bieszczadzki Wyścig  Górski. Kolorowy świat szybkich samochodów, jak co roku przyciągnął rzeszę kibiców.

Ta fantastyczna impreza sportowa, odbywająca się w parku krajobrazowym Gór Słonnych po za walorami sportowymi, turystycznymi i promocyjnymi, ma jednak pewien feler i nie jest to feler zawiniony przez jej organizatorów, lecz przez władze powiatu sanockiego.

Tyrawa Wołoska, wieś leżąca po drugiej strony serpentyn. Sobota godzina 10.00, na krzyżówce ustawia się patrol policji, wszystkich podróżujących z  Przemyśla do Sanoka spotyka niespodzianka związana z przejazdem turystycznym: do wyboru przez  Siemuszową - Tyrawę Solną - Mrzygłód - Trzepczę do Sanoka lub Rakową - Wańkową - Olszanicę w kierunku Leska. Objazdy do przyjęcia, gdy ma się czas, można zboczyć z drogi, zobaczyć jesienny las, przepiękne widoki, nazbierać grzybów. Jest w tym tylko jeden  szkopuł - obydwie drogi są nie przejezdne.

Reklama







 

Dwa lata temu mieszkańcy Hołuczkowa i Siemuszowej (gmina Tyrawa Wołoska) blokadą drogi, wywalczyli sobie remont, traktu do Tyrawy i w drugą stronę do Mrzygłodu, komfort jazdy bardzo dobry i czas pokonywania trzech najgorszych kilometrów zmniejszył się z 15 do 4minut. Droga została zrobiona, radość wszystkich zmąciły jednak zeszłoroczne ulewy. Po których to Pni wówczas poseł, a obecnie europoseł Łukaciejewska przywiozła w nasze strony samego ministra Schetynę Wtedy to nurt Tyrawki uszkodził 30 metrowy most w miejscowości Tyrawa Solna (gmina Sanok). Droga do Tyrawy przez Mrzygłód to droga powiatowa. To i kłopot nie jest  wójta a starosty. Ten kłopot jest pomijanym i niezauważanym, gdyż odległym, ale wychodzący przy takich właśnie okazjach jak ów rajd. Drugi objazd przez Rakową też zapomniany, wychodzi tylko przy dużych opadach deszczu, gdy od czasu do czasu słyszymy, że coś złego się w naszym powiecie wydarzyło i kogoś odcięło od świata, to przeważnie w jednym miejscu na zakolu rzeczki tam płynącej, zostaje porwany kawałek drogi.. W tym roku udało się to naturze zrobić razem z umocnieniami za „Naszą” forsę od pana Schetyny . Powiat Leski wziął sobie do serca, zobowiązania poczynione trzy lata temu i wyremontował drogę z Wańkowej do Paszowej, droga była w tragicznym stanie dziś łączyłaby gminę Tyrawa Wołoska z Olszanicą, pod warunkiem że starosta sanocki nie zatrzymał by się z remontami w Tyrawie Wołoskiej pozostawiając kilka kilometrów i mieszkańców Rakowej kolejny rok z drogą, której nie powstydziliby się nawet nasi wschodni sąsiedzi.

Mieszkańcy Rakowej mając na uwadze sukces sąsiadów z Hołuczkowa i Siemuszowej, też mieli przeprowadzić blokadę jednak w stronę Bieszczadów znacznie mniej jedzie samochodów  i tego nie uczynili.

Daje się zrobić  drogi w powiecie leskim, daje w powiecie brzozowskim, daje się tam zrobić mosty i przepusty oraz usuwiska, kłopot jest tylko u nas.  Z tego, co obserwuję to kłopot jednak nie leży po stronie mieszkańców, którzy przeszkadzają, lecz po stronie władzy, która moim zdaniem wychodzi z założenia, po co się śpieszyć i tak prędzej czy później to ktoś się ze złości i jakoś to zrobi. Dla pocieszenia mieszkańcom Rakowej przypomnę, że zbliżają się wybory samorządowe.

W gminie Tyrawa Wołoska krąży anegdota jak to można inaczej.  Ktoś z mieszkańców lub zainteresowanych na most w Solnej zaprosił ekipę TVN.” Na drugi dzień wójt sąsiedniej gminy na terenie której most ten się znajduje, mocno pouczył wójta Tyrawy Wołoskiej, że tak się nie robi, ten tłumaczył się, że nie ma z tym nic wspólnego”. Dziś na szczęście są czasy że na taką inicjatywę nie potrzeba pozwolenia żadnego wójta.

Tak na koniec nasuwa mi się sielankowy obrazek z sobotniego popołudnia, po płytach na brodzie w Tyrawie Solnej z mozołem przebija się kursowy autobus z Przemyśla to wielkie wyzwanie, bo do terenowych on nie należy. Słońce zachodzi za wzgórza. Cudowny wieczór. Tak tu w dolinie Tyrawki jak i w Bieszczadach musiało być pięknie 50 lat temu, gdy nie było mostów, i nie było dróg. Ale byli za to odważni ludzie, którzy nie bali się tu mieszkać i walczyć z naturą o swoje.  Dziś w porównaniu z tamtymi czasami to i chyba ludziom odwagi i Jurka „Dwatysięce” brak. Zapytacie, dlaczego? Bo tylko on mógł wjechać wszędzie, nawet do knajpy koniem, tak jak student w bieszczadzkim westernie „Ranczo Teksas”.
Hits: 849
Komentarze (0)Add Comment

Napisz Komentarz
Musisz sie zalogowac aby dodac komentarz, zarejestruj sie jesli jeszcze nie masz konta

busy
 
Najnowsze artykuły

Reklama



Reklama







Reklama



Musisz być zalogowany, by móc pisać